You are currently viewing Kolejne postanowienie – nauka słówek z LingLing

Kolejne postanowienie – nauka słówek z LingLing

Witam Was wszystkich serdecznie!

Wczoraj opisywałem moje postanowienie i aplikację Duolingo.
Dzisiaj opiszę kolejne postanowienie, które wdrażam.

Tym razem jest to aplikacja LingLing – aplikacja do nauki słówek w różnych językach.


Czym jest LingLing?

Jest to aplikacja, dzięki której możemy uczyć się słownictwa w językach takich jak:

  • angielski
  • niemiecki
  • francuski
  • hiszpański
  • włoski

I wielu innych.

Natomiast ważna rzecz – to nie jest aplikacja darmowa.
Darmowy jest tylko podstawowy pakiet (około 500 słówek), a jeśli chcemy więcej, to musimy dokupywać kolejne pakiety.

Koszt nie jest duży – około 100–100+ zł za język, więc jeśli ktoś chce inwestować w naukę słówek, to jest to do rozważenia.


Twórcy aplikacji

Aplikacja została stworzona przez:

  • Krzysztof Król
  • Jan Gajos

To twórcy m.in. „Wyzwania 90 dni” oraz Akademii Biznesu.

Miałem okazję poznać ich osobiście i korzystać z ich kursów – o których pewnie jeszcze kiedyś napiszę osobny artykuł.


Moja historia z aplikacją

Znam tę aplikację od około 10 lat, oczywiście z przerwami.

Ostatnio wróciłem do niej z konkretnym postanowieniem – żeby spróbować ją przerobić i skupić się na nauce słówek.

Uczę się głównie języka angielskiego.
Baza słownictwa jest naprawdę duża – ponad 19 000 słów.

Na dziś mam przerobione około 1000 słówek.


Jak wygląda nauka?

Aplikacja jest bardzo prosta.

Dzienne limity

Możemy ustawić:

  • od 10 do 40 słówek dziennie

Po ich przerobieniu nie możemy już nic więcej zrobić – trzeba czekać do kolejnego dnia.


System nauki

Nauka polega na tym, że:

  • pojawia się słówko
  • klikamy w nie
  • słuchamy lektora
  • zgadujemy znaczenie
  • klikamy odpowiedź

Czyli uczymy się poprzez skojarzenia i odgadywanie.


System powtórek

Powtórki działają w formie quizu:

  • mamy słowo
  • cztery odpowiedzi
  • wybieramy właściwą

Na początku wszystko jest wolne, ale później tempo rośnie.

Mamy też życia – jeśli się pomylimy, tracimy je.


Elementy „zabawy”

W trakcie powtórek pojawiają się różne mini-gry:

  • koło którym możemy kręcić
  • zbieranie diamentów
  • wagoniki z owocami
  • uderzanie młotkiem w elementy

Jest też taki suwak pionowy – jak dojdziemy do końca, wchodzimy w tryb zabawy.

Szczerze mówiąc – mi się to nie podoba.
Wolałbym czystą naukę bez tych dodatków.

Twórcy tłumaczyli, że to ma:

  • dać odpoczynek
  • zwiększyć przyjemność
  • zmniejszyć zmęczenie

Rozumiem to, ale dla mnie to zbędne.


Jak działa algorytm?

Tu jest ciekawa rzecz.

To nie jest tak, że:
👉 uczysz się 20 słówek dziennie = następnego dnia masz nowe 20

Nie.

System:

  • przypomina stare słowa
  • miesza je z nowymi

I jeśli czegoś nie umiesz – wraca to częściej.

Ale jest też minus:

👉 jeśli zrobisz przerwę np. tydzień
👉 możesz wrócić i mieć 100–300 słówek do nadrobienia

I to potrafi przytłoczyć.


Wrażenia z użytkowania

Na początku jest OK.
Ale z czasem:

👉 aplikacja robi się monotonna
👉 może nużyć
👉 jest bardziej dla wytrwałych osób


Problemy techniczne

Nie ma co ukrywać:

  • aplikacja się zawiesza
  • ma błędy
  • działa niestabilnie

I największy minus:

👉 praktycznie się nie rozwija

Aktualizacje są bardzo rzadkie (czasem raz na rok, dwa lata albo rzadziej).


Moje doświadczenie z twórcą (szczerze)

Powiem to wprost.

Miałem naprawdę dobre zdanie o Krzysztof Król. Na początku nawet traktowałem go trochę jak kogoś, od kogo można się uczyć – takiego potencjalnego mentora.

Ale z czasem coś się we mnie zmieniło i zacząłem patrzeć na to inaczej.

Chodzi o sytuacje, które widziałem w sklepie Google, w opiniach. Ludzie zostawiali różne komentarze dla tej aplikacji. Jedne pozytywne, inne bardziej krytyczne. I zwróciło moją uwagę to, że odpowiedzi na te krytyczne opinie bywały dość ostre, momentami nawet odbierałem je jako agresywne. Do tego wrażenie, że krytyka nie była tam specjalnie dobrze przyjmowana.

Ja też zostawiłem swoją opinię. Normalnie – dałem 10/10 (przez wzgląd na Krzyśka) i napisałem, co mi się podoba i jednocześnie zwróciłem mu uwagę na te komentarze, że sam mnie uczył jak traktować profesjonalnie klientów.

Po tygodniu wszedłem znowu zobaczyć, jak to wygląda… i zauważyłem, że te komentarze już zniknęły. Do tego Krzysiek odpisał mi w stylu: „Gdzie ja widze te komentarze? Nic takiego nie ma”.

Po tej akcji, zmieszany, dałem negatywną opinię, bo w życiu nie przypuszczałem, że tak zachowa się Krzysiek.

Nie mam z tego powodu żadnej wielkiej dramy ani żalu. Ale został mi taki lekki niesmak i dystans.

Czy polecam?

Tak – ale z zastrzeżeniami.

👉 Na podstawy – OK
👉 Do nauki słówek – OK

Ale:

  • nie jest rozwijana
  • ma błędy
  • może nużyć

Moja ocena

👉 5/10


Podsumowanie

LingLing to:

  • prosta aplikacja
  • skupiona na słówkach
  • dobra na start

Ale:

  • ma ograniczenia
  • nie jest rozwijana
  • nie dorównuje Duolingo

Na koniec

Ja się uczę dalej, bo mam wykupiony pakiet dożywotni i uważam, że warto chociaż wykorzystać to, co jest.

Ale każdy musi sam ocenić.


A Ty?
Korzystałeś z LingLing? Jakie masz doświadczenia? 👇